Moja nowa miłość.

Moja nowa miłość.


Witajcie!
Dzisiaj mam bardzo dobry humor już od rana, a zawdzięczam to temu, że dzisiaj mam studniówkę. Wiem, że w późnym terminie, no, ale w końcu doczekałam się! Liczę na to, że impreza będzie przecudowna. Oczywiście później pokażę Wam jakieś zdjęcia z niej, bez obaw. Niedługo jadę do fryzjera, ciekawe co mi wymyśli na głowie.

Teraz już przechodzę do dzisiejszej tematyki postu. Pamiętacie jak ostatnio pisałam w jednej notce, że chciałabym mieć podkład mineralny? Tak więc padło na Lily Lolo. Jestem zachwycona nim już od samego początku.



Póki co odpowiada mi w nim wszystko:
- kolor
Idealnie jasny, żółtawy odcień.
- krycie
To co ma zakryć, w moim wypadku, to zakrywa wszystko. Korektor nie jest potrzebny. A dodam, że mam co zakrywać..
- trwałość
Wytrzymuje cały dzień na mojej twarzy.
- nie świece się
W strefie T mam cerę mieszaną, ale podkład ten i tak daje radę! :)

Nie będę teraz wchodzić dokładnie w szczegóły, czy faktycznie leczy on stany zapalne itd. O tym wypowiem się już w recenzji późniejszej. Kiedy będę miała z nim do czynienia o wiele dłużej i z pewnością lepiej będę go aplikować. Na razie jest to jedynie tydzień codziennego używania.



Do jego aplikacji używam zwykłego pędzla. Jednak o tym wszystkim w następnym poście, który będzie na pewno o wiele obszerniejszy.

Miałyście ten podkład? Co sądzicie? :)


Dużo motywacji!

Dużo motywacji!


Witajcie Kochani!

Chciałabym podzielić się z Wami moimi trzema, ulubionymi filmikami, które są w stanie dać mi dużo mocy do działania i realizacji zamierzonych celów. Jeżeli też macie takie filmiki to proszę umieszczajcie je w komentarzach, a z przyjemnością je obejrzę.









Teraz żałuję bardzo, że kiedyś nie kolekcjonowałam takich filmików, bo zasób tych moich "ulubionych" z pewnością byłby o wiele większy. No, ale co się stało to już się nie odstanie. Na przyszłość będę wiedziała, żeby zapisywać wszystkie, aż w końcu utworzę jakąś większą skarbnicę motywacji.


Czy na Was również działają tak pozytywnie takie filmiki?! :)




Co planuję kupić?

Co planuję kupić?


Witajcie Kochane!
Dzisiaj taki typowy post z moimi zachciewajkami na które już zaczynam odkładać. Może będę nagradzać się nimi za naukę do matury? To z pewnością dałoby mi kopa do niej! Zobaczymy jak ten pomysł wyjdzie w praktyce.

1. Glinki rosyjskie.
Rzadko używam czegokolwiek więcej do pielęgnacji twarzy poza kremem. Czas zacząć porządną pielęgnację cery. Tyle dobrego słyszałam o tych glinkach, że postanowiłam sama się na nie skusić i wypróbować, czy faktycznie są ta






2. Podkład mineralny.
Na to już od dłuższego czasu poluję. Niestety, nie jest to tani wydatek, ale na pewno prędzej czy później kupię podkład mineralny albo od Pixie Cosmetics, albo od Lily Lolo. Nawiasem mówiąc, który bardziej polecacie?


3. Olej kokosowy nierafinowany.
Nie będzie on moim pierwszym, jednak jego poprzednik już się niestety skończył. Uważam, że taki olej jest po prostu must have w mojej pielęgnacji oraz kuchni.



4. Krem opalizujący. 
Mam ogromną ochotę na jakiś krem opalizujący do ciała. Jednak za bardzo nie znam się na tym, który jest najlepszy i nie pozostawia smug. Liczę na Was dziewczyny, że mi doradzicie najlepszy! :)

I to w sumie na tyle na daną chwilę. Pewnie niedługo dojdzie do tego coś jeszcze :D 



20 faktów o mnie.

20 faktów o mnie.


Witajcie!
Nigdy jeszcze nie napisałam takiego postu "o mnie", dlatego właśnie dzisiaj postanowiłam to zrobić. Więc nie ma co przedłużać, zaczynajmy.

1. Mam na imię Agata.
2. Mam prawie 19 lat.
3. W tym roku zdaję maturę.
4. Mam cudownego chłopaka.
5. Bardzo chcę nauczyć się angielskiego.
6. W przyszłości chciałabym mieszkać za granicą.
7. Chcę studiować Technologie Żywności i Żywienie Człowieka.
8. Jestem odważna.
9. Potrafię śmiać się z siebie, przyjmować krytykę.
10. Lubię stawiać sobie wysoko poprzeczkę.
11. Nie jestem leniwa.
12. Lubię kuchnię chińską.
13. Kocham ćwiczyć.
14. Lubię stawiać na swoim.
15. Bardzo dużo gadam.
16. Kocham tańczyć.
17. Szaleję na punkcie długich rzęs.
18. Cenię sobie ludzi szczerych.
19. Jestem optymistką.
20. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki.





No i dobrnęliśmy do końca. To tyle o mnie, mam nadzieję, że spodobał się taki wpis i przybliżył Wam trochę moją osobę.


Olejek zapachowy.

Olejek zapachowy.


Witajcie Kochane!

Dzisiaj będzie trochę "pachnąco". Zazwyczaj kupowałam świeczki, aby umilić sobie wieczory przyjemnym zapachem. Jednak teraz postanowiłam wypróbować olejek, który wydał mi się intensywniejszy, jak zresztą się tak okazało.



Ja posiadam olejek czekoladowy, który jest naprawdę piękny, a po odpaleniu go chociażby na dwie minuty muszę już zaraz zgasić kominek, gdyż zapach jest na tyle intensywny, ale nie duszący rzecz jasna. 






Hmm.. a teraz pytanie. Czy wolę olejek niż świeczkę? Sama nie wiem, bo z jednej strony intensywniej pachnie olejek oraz jest tańszy, ale ładniej wygląda świeczka i ma większy wybór zapachów.

A Wy co wolicie?



Kremy Z NATURALNYM ŚLUZEM ŚLIMAKA SNAILS GARDEN

Kremy Z NATURALNYM ŚLUZEM ŚLIMAKA SNAILS GARDEN


Witajcie Kochani!
Ostatnio przyszła do mnie paczka od http://www.snailsgardencosmetics.com/  w której znalazłam dwa kremy z naturalnym śluzem ślimaka oraz kilka próbek.


Krem Snails Garden Prestige przeznaczony jest dla cer trądzikowych, a więc z przyjemnością wypróbuję go, lecz najpierw muszę dokończyć używać obecnego. 



Natomiast ten Snails Garden Spa jest przeznaczony dla cer dojrzalszych, dlatego podaruję do mamie do testowania.



Kremy te są w 100% naturalne, a dodatkowo.. są po prostu z Polski :)

Niedługo wezmę się za testowanie. Przy recenzji powiem Wam o nich z pewnością o wiele więcej.

 Jesteście już ciekawi? Słyszeliście o nich?

Post powstał przy współpracy z firmą Snails Garden.


Szampon Propolisowy "Odżywczy"

Szampon Propolisowy "Odżywczy"


Witajcie Kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją. Zapewne zauważyliście, że ostatnio jest mnie trochę częściej na blogu. Mam ferie, a więc więcej czasu. Postaram się przez ten czas wolny nadrobić jak najwięcej zaległości blogowych.

Szampon Propolisowy "Odżywczy"

link do kupienia: KLIK
Polecam Wam również obejrzeć cały asortyment sklepu skarbysyberii, gdyż mają naprawdę świetne, naturalne kosmetyki w interesujących cenach.



Zacznę jak zwykle od obietnic producenta: 
Syberyjski propolis zawarty w szamponie ma najbogatszy bioorganiczny skład ze wszystkich naturalnych produktów. Zawiera witaminy C, F, PP, E, B5, B12, cenne aminokwasy oraz niezbędne mikroelementy. Odżywia włosy, przywraca im blask, stymuluje metabolizm w skórze głowy, sprzyja aktywnej odbudowie komórek. W rezultacie włosy staja się silne, zdrowe, a skóra głowy odżywiona.

oraz skład:
 Aqua with infusions of extracts: Hypericum perforatum(dziurawiec), Allium ursinum (czosnek niedźwiedzi), Hesperis Sibirica (wieczornik syberyjski0, Anemone Sylvestris (zawilec leśny-wielokwiatowy), Lamium album (jasnota biała), Pulmonaria officinalis (miodunka plamista), Polygala sibirica (krzyżownica syberyjska), Aralia Mandshurica (aralia mandżurska), Rhodiola Rosea (różeniec górski), Empetrum sibiricum (czarna jagoda), Chamaenerion angustifolium (wierzbówka kiprzycka) Inula Helenium (oman wielki), Saponaria Alba (mydlnica lekarska biała), Saponaria Officinalis (mydlnica lekarska czerwona), Polygala vulgaris (krzyżownica zwyczajna) Glycyrrhiza Glabra Root (lukrecja gładka), Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Propolis, Oils: Glycine Soja (olej sojowy) Arctium Lappa (olej łopianowy) Hippophae Rhamnoides (olej rokitnikowy), Sodium Chloride, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.






Moja opinia: Zawsze wymagam od szamponu przede wszystkim żeby dobrze oczyszczał włosy, bo nie każdy szampon robi to odpowiednio, niestety. Jednak jeżeli chodzi o ten, to z pewnością bardzo dobrze sobie z tym radzi. Teraz natomiast odniosę się do jego właściwości odżywiających: Faktycznie, włosy były błyszczące, ale czy silniejsze? Sama nie wiem, trudno mi to stwierdzić po jednej butelce, może gdybym użyła ich kilka, za jakieś pół roku widziałabym większą różnicę? :) 

Podsumowując: polecam ten szampon jak najbardziej, gdyż dobrze oczyszcza, ma naturalny skład oraz jest baardzo gęsty, co za tym idzie wydajny.

To na tyle na dzisiaj :)
Jakie są Wasze ulubione szampony? 


Ardell- ukochane.

Ardell- ukochane.


Witajcie Kochane :)

Dzisiaj chcę pokazać Wam rzęsy z Ardell Demi Wispies, dla tych którzy jeszcze jakimś cudem o nich nie słyszeli. 



Dla mnie są to najlepsze rzęsy na większe wyjścia, a dlaczego? Oczywiście, pięknie wyglądają i już w tym nie mają sobie równych, ale jeszcze oprócz tego idealnie pasują do mojego oka, dzięki czemu nakładanie ich jest najwygodniejsze ze wszystkich rzęs, które do tej pory miałam. Również są mięciutkie i nie czuć ich w ogóle na oku, a dzięki temu, że są na cieniutkim paseczku wyglądają bardzo naturalnie na oku.


Tutaj macie porównanie rzęs lekko pomalowanych oraz sztucznych Ardell, widać sporą różnicę, prawda? Wystarczy, że przykleję tylko rzęsy, a makijaż studniówkowy oka prawie będzie gotowy :D 



Ich cena jest różna. Zależy gdzie kupujecie, ale ok. 15-20 zł. 

POLECAM! :)



Pervoe Reshenie, Planeta Organica Morze Martwe, Regeneracyjna maska do włosów zniszczonych

Pervoe Reshenie, Planeta Organica Morze Martwe, Regeneracyjna maska do włosów zniszczonych


Witajcie Kochane!
Już dawno nie było u mnie żadnej recenzji, więc mam nadzieję, że ta spodoba Wam się. 

 Pervoe Reshenie, Planeta Organica Morze Martwe, Regeneracyjna maska do włosów zniszczonych



Maskę dostałam już jakiś czas temu do przetestowania. Jednak długo ją testowałam, gdyż myję włosy co 3 dni, a za każdym razem nie używam tej samej maski, aby włosy się nie przyzwyczaiły. 

Od producenta: Certyfikowane składniki organiczne wchodzące w skład maski posiadają doskonałe właściwości odżywcze i ochronne, skutecznie regenerują keratynową warstwę włosa. Pszczeli wosk z róży damasceńskiej tworzy niewidzialną warstwę ochronną na włosach, która zabezpiecza je przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Oliwa z oliwek oraz olej z orzeszków makadamii nadaje włosom miękkości i sprężystości.

Morze Martwe posiada unikalne właściwości lecznicze. Zawarte w nim naturalne minerały mają specjalną strukturę dzięki czemu działają silnie tonizująco, regenerująco na włosy i skórę głowy.



Moja opinia: Zacznę od tego, że moje włosy są średnio porowate, a więc raczej nie za piękne, ale też nie najgorsze na świecie od razu. Jednak ta maska sprawiła, że nabrały one więcej blasku niż zazwyczaj oraz były mięciutkie. Więc jeżeli chodzi o jej działanie, jestem jak najbardziej na plus. Konsystencja również bardzo gęsta, a co za tym idzie maska jest bardzo wydajna. Jedyny minus to zapach, który średnio przypadł mi do gustu, ale jak działanie jej jest widoczne, to po co ładny zapach? 

+ dla ciekawych skład (INCI): Aqua enriched with Dead Sea Salt Minerals (woda wzbogacona o minerały z Morza Martwego), Cetearyl Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil* (organiczna oliwa z oliwek), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamii), Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Cetrimonium Chloride, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Aminopropyl Phenyl Trimethicone, Panthenol, Glyceryl Stearate, Cyclopentasiloxane, Hydrolyzed Wheat Protein (proteiny pszenicy), Bees Wax (wosk pszczeli), Tocopheryl Acetate (witamina E), Parfum, Hydroxyethylcellulose, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Citric Acid.

Możecie ją zakupić tutaj: KLIK



Niszcz pryszcz- o tak!

Niszcz pryszcz- o tak!


Witajcie Kochane!

Wybaczcie, że ostatnio jest mnie trochę mniej na blogu. Nadrobię to, gdyż od dzisiaj mam ferie, które w dużej części poświęcę nauce i blogowaniu. 

Dzisiejszy post jest o nowym kosmetyku w którym pokładam wiele nadziei. Jako, że moja cera przez problemy hormonalne płata mi figle, a o dobrego dermatologa w moim mieście trudno.. 

Niszcz pryszcz- krem na noc. 

 




Każdej nocy podczas snu krem:

  • reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników
  • hamuje rozwój bakterii
  • zapewnia odbudowanie naturalnej bariery hydrolipidowej
  • pobudza odnowę komórkową
  • pozostawia skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną.

Składniki:
Świeży odwar z wierzby – naturalne źródło salicylanów, które regulują proces złuszczania naskórka i ułatwiają dynamiczne wnikanie substancji aktywnych, odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia.

Świeży napar z krwawnika - naturalne źródło azulenu, choliny, soli mineralnych głównie cynku – ma działanie przeciwzapalne, gojące oraz wybielające.

AHA – reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników, wspomaga wybielanie śladów potrądzikowych

Olej jojoba - lekki, nie pozostawia tłustego filmu na skórze, nie zatyka porów. Wzmacnia struktury cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry

Olej z ogórecznika – naturalne źródło kwasu gamma-linolenowego, którego brak powoduje zaburzenie procesu rogowacenia naskórka. Nie zatyka porów.

D-pantenol, alantoina- zmniejszają stan zapalny, przyspieszają gojenie podrażnionych części skóry.


Oprócz obietnic producenta pokażę Wam również opakowanie, które jest bardzo higieniczne, a poza tym uwielbiam kosmetyki z pompką.



















Oprócz kremu otrzymałam również kwiat bławatka, za co równie serdecznie dziękuję. Pani ze sklepu kosmetyków dla jest przemiła i naprawdę poważnie podeszła do problemu mojej cery. Mam nadzieję, że krem okaże się skuteczny! Za 3-4 tygodnie powrócę do Was z recenzją:)






Copyright © 2014 anieszkaw , Blogger