niedziela, 26 lipca 2015

Norwegia- moje przemyślenia.


Witajcie Kochani!
Temat mojego dzisiejszego posta nie jest zagadką, gdyż już widnieje w tytule. Jako, że jestem kolejny rok na wakacjach w Norwegii mogę już trochę napisać o tym kraju.

Po pierwsze: Norwedzy często się uśmiechają.
Tak, zapewne powiecie, że to dlatego, ze mają więcej pieniędzy, więc mają powody do szczęścia. Coś w tym jest, jednak do uśmiechu nie są potrzebne tylko i wyłącznie pieniądze. Jest to niezwykle przyjemne, jeżeli mimo brzydkiej, deszczowej pogody ludzie dookoła Ciebie uśmiechają się, tak po prostu :)

2. Nie musisz znać Norwega, aby przywitał się z Tobą.
To właściwie jest normalne, że wita się tutaj z osobą której się w ogóle nie zna i zagaduje np. w siłowni. Dodatkowo jest to niezmiernie kochane widzieć jak ludzie pomagają sobie bezinteresownie, pokazując np. nowe ćwiczenia, a przy tym nie wywyższając się w żaden sposób.

3. Norwedzy są tolerancyjni.
Nieważne jaka jest Twoja karnacja, czy jesteś szczupły czy gruby, czy pomalowana, czy też nie. Oni nie zwracają na to uwagi. Tak samo sprzątaczka jest traktowana na równi z wielkim biznesmenem.

4. W Norwegii jest mało kosmetyków.
Niestety, ale jest naprawdę mało. Ja spotkałam się tu tylko z dwiema drogeriami na całe miasto, które i tak są bardzo ubogie. Zapewne przekłada się to na to, że Norweżki mało się malują. 

5. Norwegom nigdy się nie spieszy.
Da się to zauważyć szczególnie przy załatwianiu jakiś "interesów". Norwedzy zawsze mają czas, na spokojnie, a Polak wiadomo.. oby szybko, szybko :D

6. Norwedzy często zagadują, są życzliwi.

7. Chyba każdy Norweg potrafi angielski.
Szacunek do nich za to ogromny, ale naprawdę prawie każdy Norweg potrafi angielski, bo zapewne znajdą się jakieś wyjątki, dlatego piszę PRAWIE. Sama chciałabym bardzo dobrze umieć angielski..

8. Norwegia nie jest takim drogim krajem, jak się wydaje.
Niektóre rzeczy spożywcze można kupić tutaj czasami nawet taniej niż w Polsce, a co więcej jeżeli w Norwegii jest wyprzedaż, to załóżmy za spodnie możesz zapłacić 75koron, zamiast 500! U nich wyprzedaże są ogromne, wtedy człowiek może się naprawdę obkupić. Ponadto elektronika często bez wyprzedaży już jest tańsza niż w Polsce.

9. W Norwegii wcale nie jest tak zimno.
Oczywiście, wiadomo, ze to zależy od regionu w którym się znajdujemy, ale np. w Oslo pogoda jest zbliżona do pogody w Polsce.

10. Język norweski jest bardzo ciekawy.
Zamierzam się nauczyć tego języka. Jako, ze może swoją przyszłość wiążę z tym o to krajem.

11. W niedziele sklepy są albo zamknięte, albo otwarta jest tylko ich połówka, jakby taki mniejszy sklep, gdzie na pewno nie znajdziemy alkoholu. 

12. Po 18 w sklepach nie kupisz już alkoholu.

13. Norwedzy jedzą przeważnie poza domem.
Szczególnie w weekendy, wszystkie restauracje, puby są zapchane, a ludzie ustawiają się kolejkami!

14. Norwedzy są bardzo aktywni.
I nie mówię tutaj tylko i wyłącznie o młodych, czy dorosłych Norwegach, ale także i starszych. Ja mam się za osobę dosyć aktywną, ale jak widziałam tutaj starszych ludzi na siłowni, z lepszą kondycją ode mnie.. to było mi głupio :D

No i to byłoby na tyle. Jeżeli chcecie więcej takich "smaczków" z Norwegii to dajcie znać!






sobota, 18 lipca 2015

Wielkie maseczkowanie!


Witajcie Kochani!

W dzisiejszym poście chcę przedstawić Wam trzy maseczki, a każda z nich jest zupełnie inna. Jesteście ciekawi efektów? 
To zapraszam!





 1.  Maseczka Soraya, Głębokie nawilżenie

Opis: Kremowa maseczka do cery odwodnionej. Jeśli Twoja cera odczuwa skutki zmęczenia, jest odwodniona i ma nieładny koloryt, ta kremowa maseczka zapewni jej prawdziwy zastrzyk witalności. Dzięki szybkiej poprawie nawilżenia, skóra stanie się doskonale napięta, gładka i promienna.
Kwas hialuronowy otacza skórę wilgotnym kompresem, zapewniając jej doskonałe nawodnienie oraz idealną gładkość.
Ekstrakt z fiołka pomaga dostarczyć wodę komórkom skóry i zmagazynować ją. Zwiększa także ilość kwasu hialuronowego w naskórku, dzięki czemu skóra staje się nawilżona i elastyczna. 

Moja opinia: 
Producent maseczki obiecuje naprawdę wiele, jak zawsze.. jednak jak to się ma do rzeczywistości? Uważam, że maseczka faktycznie dobrze nawilża oraz dodaje witalności cerze, poprawiając jej koloryt. Ponadto ma najlepszą konsystencję ze wszystkich jakie do tej pory miałam przyjemność używać. Odpowiednio kremowa, nie trzeba jej zmywać- śmiało można z nią zasnąć! :) Więc jak już można wywnioskować, serdecznie Wam ją polecam. Nawilża, poprawia koloryt skóry, a co najważniejsze nie zapycha, nie pogarsza stanu cery. Jest dla mnie ratunkiem, kiedy moja cera jest "zszarzała".


2. Ziaja, maska oczyszczająca.
Tej maski chyba nie muszę Wam przedstawiać? Przez wielu zachwalana słynna maseczka z ziaji. Co prawda jest ona oczyszczająca, jednak po jej użyciu wyraźne zauważalne jest nawilżenie skóry oraz złagodzenie podrażnień lub też już istniejących wyprysków. Oprócz tego świetnie oczyszcza, jednak nie spodziewajcie się cudów, że pory będą idealnie oczyszczone, aż tak dobra to ona nie jest :( Podsumowując bardzo lubię do niej wracać i należę do grona jej fanów! Dodam jeszcze, że jestem posiadaczką cery mieszanej i szczerze nie mam pojęcia, czy cera sucha byłaby równie zadowolona co ja, ale coś mi się wydaje, że tak.. :)



3. Maska kojąca, ziaja.
Ostatnia już maseczka, również z ziaji. Zacznę od tego, ze z tą maseczką miałam do czynienia tylko jednorazowo, a z dwiema pozostałymi więcej niż tylko raz. Jednak co mogę stwierdzić po zużyciu jednego opakowania? Maseczka lekko nawilżyła moją cerę, niestety nie zauważyłam też dużego rozjaśnienia kolorytu. Jedyne co zauważyłam, to fakt, że cera po jej użyciu stała się miękka. Lecz mimo tego nie kusi mnie do jej powrotu. Miałyście ją może, lubicie?

Wszystkie swoje maseczki zakupiłam na stronie 
http://www.wispol.eu/



środa, 15 lipca 2015

Bardzo tani krem pod oczy z Rossmanna!


Witajcie Kochani!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić krem pod oczy, który swego czasu cieszył się ogromną popularnością wśród blogerek. 

Jako, że mój krem pod oczy zaczynał się już kończyć, stwierdziłam, że przekonam się w końcu i ja do niego. Poza tym cena 5,99zł zrobiła swoje! Taniocha, jak nic :) Pomyślałam, że wezmę, nawet jeżeli okaże się kiepski, to nie będę mieć czego żałować, za dużo nie wydałam.

Rossmann, Rival de Loop, Revital Q10 Glattende Augencreme 



Od producenta:
Revital Q10 wygładzający krem pod oczy z koenzymem Q10 i trójpeptydem w przypadku regularnego stosowania zmniejsza głębokość zmarszczek, wyrównuje powierzchnie skóry i redukuje jej szorstkość.
- koenzym Q10 tworzy na skórze warstwę chroniącą ją przed wolnymi rodnikami i zapobiega skutkom starzenia się skory pod wpływem światła,
- podstawę zawartego w kremie trójpeptydu stanowi peptyd, który został opracowany w celu redukcjii zmarszczek. Dzięki niemu skóra wygląda na młodszą i gładszą,
- masło shea, olej winogronowy i olej makadamia pielęgnują sprawiając, że skóra staje się miękka i chronią ją przed wysuszeniem,
- pantenol łagodzi podrażnienia skóry i wspomaga jej proces odnowy,
- witamina E chroni przed przedwczesnym starzeniem się skóry pod wpływem światła.
Efekt: skóra sprawia wrażenie odnowionej i sprężystej. Istniejące zmarszczki ulegają wyraźnemu spłyceniu, a nowe nie powstają.
Tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
Testowany okulistycznie. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.
Nie zawiera parabenów, silikonów ani substancji zapachowych.

Skład:
Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Isononanoate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Zea Mays Germ Oil, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Glucoside, Phenoxyethanol, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Lactate, Sodium PCA, Sodium Cetearyl Sulfate, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Disodium Edta, Ubiquinone, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Pentolactone, Glyceryl Stearate, Sodium Benzoate, Fructose, Glycine, Inositol, Lactic Acid, Niacinamide, Urea, Glyceryl Oleate, Palmitoyl Tripeptide-5.



Moja opinia: 

Działanie jak na moje, jeszcze "młode wymagania" jest bardzo zadowalające. Krem dobrze nawilża, a rano skóra pod oczami jest lekko rozjaśniona, wygładzona i bardzo mięciutka! Jak dla mnie idealnie. Dodatkowo krem można stosować również rano, pod makijaż. U mnie bardzo szybko się wchłania i nie mam z tym żadnego problemu, chociaż czytałam kiedyś jakąś opinię, w której było, że krem nie nadaje się pod makijaż. Może wynika to z tego, że dana osoba nakłada go więcej niż ja?



Konsystencja kremu jest bardzo lekka, łatwo się rozprowadza, a dodatkowo dzięki wygodnemu aplikatorowi wychodzi zawsze odpowiednia ilość kremu+ jest o wiele higieniczniej niż w słoiczku.

Co więcej krem ten nie powoduje u mnie pieczenia i łzawienia oczu, co wiele innych produktów pod oczy u mnie wywołuje.

Podsumowując: Cena i działanie jak najbardziej na plus, polecam!  5/5 







sobota, 11 lipca 2015

Szczotka z Rossmanna, lepsza niż tangle teezer?!





"Dtangler" - szczotka z Rossmanna. Czy, aby tańszy zamiennik tangle teezer?

Miałam już dwie szczotki tangle teezer, standardową wersję oraz kompaktową. Z obu byłam zadowolona, jednak wciąż to nie było TO. Podczas, gdy większość zachwalała tangle teezery, ja odczuwałam niedosyt. Tak więc nieustannie poszukiwałam nowej szczotki. Już od dawna miałam ochotę wypróbować detangle, ale nie mogłam jej nigdzie znaleźć. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dzień przed wyjazdem znalazłam tę o to szczotkę w Rossmannie! Od razu postanowiłam kupić, wypróbować i zdać Wam relacje.









Igiełki nie kłują, są elastyczne. Można wykonywać tą szczotką taki sam masaż jak tangle teezerem, tylko z tą różnicą, że dtangler posiada rączkę! Co dla mnie jest ogromnym plusem, który bardzo ułatwia rozczesywanie włosów.





Cena: 20zł, bez grosza :)

Porównanie tangle teezer, a dtangler: 

tangle teezer:
+dobrze rozczesuje
+ wygładza
+ nie elektryzuje
+ posiada idealne igiełki
- niszczy końcówki
- wysoka cena

szczotka z Rossmanna:
+ dobrze rozczesuje
+ wygładza
+ nie niszczy końcówek
+ nie elektryzuje
+ posiada rączkę
+ jest tańsza
- nie poręczna w podróży
Same oceńcie, która szczotka lepsza :)



czwartek, 9 lipca 2015

Co dają nam porażki?


Każdy przynajmniej kilka razy przeżył już jakąś porażkę, ba.. na pewno więcej niż jedną! A co więcej przeżyje jeszcze więcej! Jednak do każdej z nich trzeba podchodzić z pewnym dystansem. Wiadomo, że nie zawsze wszystko wychodzi po naszej myśli, takie jest już życie. Nie możemy za to nikogo obwiniać.

Osobiście uważam, że gdyby ludzie zawsze odnosili tylko sukcesy, to życie stałoby się po prostu nudne, a ludzie nie byliby w stanie cieszyć się sukcesem i nie mieliby motywacji do działania. Porażka jest czymś naturalnym i idzie w parze z sukcesem. Dzięki niej znamy słodycz zwycięstwa.

Tak staram się sobie tłumaczyć każde niepowodzenie. Przyznaje, czasami sama jestem załamana, że nie wyszło tak jak chciałam. Niestety, widocznie tak miało być. Po tym wyciągam wnioski i staram się nie ponowić tej samej porażki. 


Tak więc, co dają nam porażki? 

 Kształtują nasz charakter, dają nam mobilizacje, budują w nas wewnętrzną motywację i cierpliwość (chociaż w niektórych przypadkach wręcz na odwrót), dlatego musimy walczyć! Nie ma łatwo, życie nie jest usłane różami, dlatego też uważam, że nie ma co planować, bo życie samo pisze scenariusz. Co mnie troszkę przeraża, bo nikt nie wie, czy nawet dożyje jutra. Dobra, zwalniam, bo zaczynam zmieniać temat.

Więc.. nie załamujcie się, każdy ponosi porażki!  Po czym wstaje, otrzepuje się i idzie dalej.


sobota, 4 lipca 2015

Henna w domu. Czy taka straszna?


Witajcie Kochani!

Często spotykam się z przekonaniem wśród koleżanek, że wykonanie henny w domu jest trudne, niewygodne, a właściwie to zapewne osiągną nieodpowiedni efekt, więc wolą oddać się w ręce kosmetyczki. Faktycznie, ja również swoją pierwszą hennę wolałam wykonać w salonie, ale to tylko dlatego, że chciałam, aby dopasowała mi odpowiedni kolor. Kiedy już go poznałam stwierdziłam, że wolę wydać niecałe 3zł na henne i bez wychodzenia z domu wykonać sobie sama taki zabieg.

Boisz się, że efekt który uzyskasz będzie za mocny?
Spokojnie, hennę możesz trzymać minutę, dla subtelnego efektu lub jeżeli lubisz mocne brwi, to 4 minuty. Sama decydujesz o tym, jaki efekt chcesz osiągnąć. U kosmetyczki jesteś niestety zdana wyłącznie na nią, bo nawet jeżeli powiesz, ze chcesz lekko przyciemnić, to jej lekko może być dla Ciebie i tak za mocne.

Twierdzisz, że nie wiesz jak wykonać hennę?
Nic prostszego, naprawdę. Z tyłu opakowania macie wyjaśnione jak to zrobić, wystarczy jedynie wymieszań składniki i nałożyć na brwi. Prościzna!

Także wszystkie dziewczyny, które zastanawiały się nad zrobieniem henny w domu, ale wciąż nie są przekonane, to serdecznie zachęcam. Ja osobiście używam henny firmy Delia, w odcieniu grafitowym.




 Ja trzymałam hennę niecałe 2 minuty na brwiach.




Używałyście kiedyś tej henny? :)

+ mam pytanie. Jaki dobry aparat, z dobrą kamerą do tysiąca złotych polecacie :)




czwartek, 2 lipca 2015

Życie jest tylko jedno, korzystaj z niego.



Życie mamy tylko jedno i to, jak je przeżyjemy zależy w największym stopniu od nas samych, bo oczywiście nie w całości tylko od nas, bo jest jeszcze wiele innych czynników. Lecz w większości to my sami nim zarządzamy. Chcesz być chuda? Schudnij! Przestań powtarzać, że zaczniesz "od jutra" i szukać masy wymówek, dlaczego nie dzisiaj, dlaczego to nie dla Ciebie. Ćwiczenia i zdrowe żywienie nie przyjdą do Ciebie same, a uwierzcie kiedy przerzucicie się na zdrowszy tryb życia, to wpłynie na całokształt waszej osobowości, doda Wam energii. Chcesz być ładniejsza? Ba, po prostu więcej się uśmiechaj! Uwierz, że prosta sprawa, a od razu doda Ci uroku. Mówisz, że czujesz się samotna? Ludzi jest pełno dookoła, po prostu- otwórz się na innych. Znajdź odpowiednie towarzystwo, które nie tylko doda Ci uśmiechu, motywacji, ale także pomoże, kiedy przyjdą te "złe dni". Nie zamykaj się w czterech ścianach wyłącznie sam ze sobą, to najgorsze co możesz zrobić.

Nie przekładaj wszystkiego na jutro, bo jutra może już nie być.




Rozumiem, że łatwo jest marudzić jaki to świat jest zły, zamiast wziąć się w garść i zrobić coś ze swoim życiem. Sama często tak mam, że wiadomo, problemy zdrowotne, rodzinne lub miłosne, albo po prostu zły dzień może sprawić, że nie chce mi się uśmiechać. Jednak mimo wszystko walczę ze sobą i wciąż uczę się celebrować każdy dzień. Chcę mieć co wspominać na "stare lata", dlatego uwielbiam podróżować, dlatego piszę bloga, dlatego uwielbiam spędzać czas ze znajomymi. Jestem młoda, jeszcze wiele przede mną. Chcę życie przeżyć najlepiej jak się da. Wolę żałować, że coś mi nie wyszło, niż żałować, że tego nie spróbowałam. Nie sądzicie, że tak jest lepiej? Oczywiście nie mówię tutaj o rzeczach wręcz absurdalnych, tylko takich, które jestem w stanie zrobić- a więc robię, a przynajmniej staram się. 

Prawda jest taka, że człowiek nie jest w stanie przewidzieć ile będzie jeszcze żył, dlatego trzeba czerpać szczęście z każdej minuty życia, nawet jeżeli wszystko się wali. W takiej sytuacji zawsze sobie powtarzam, że jeżeli osiągnęłam już najwyższy dół to teraz może być już tylko lepiej!

Mam nadzieję, ze trochę Was zmotywowałam tym postem, do pracy nad sobą. To wcale nie jest takie trudne. Pierwsze zmiany przede wszystkim powinny zajść w Waszej głowie




A co da Wam motywację do działania? Myśl, że robicie to dla siebie, dla Waszego dobra! :)

Póki co życzę Wam udanych wakacji! Ja jestem już w Norwegii, a ponadto mogę pochwalić się dobrze zdaną maturką! Od września u mnie sporo zmian, ale zapewne o tym dowiecie się później.