sobota, 7 lutego 2015

Moja nowa miłość.


Witajcie!
Dzisiaj mam bardzo dobry humor już od rana, a zawdzięczam to temu, że dzisiaj mam studniówkę. Wiem, że w późnym terminie, no, ale w końcu doczekałam się! Liczę na to, że impreza będzie przecudowna. Oczywiście później pokażę Wam jakieś zdjęcia z niej, bez obaw. Niedługo jadę do fryzjera, ciekawe co mi wymyśli na głowie.

Teraz już przechodzę do dzisiejszej tematyki postu. Pamiętacie jak ostatnio pisałam w jednej notce, że chciałabym mieć podkład mineralny? Tak więc padło na Lily Lolo. Jestem zachwycona nim już od samego początku.



Póki co odpowiada mi w nim wszystko:
- kolor
Idealnie jasny, żółtawy odcień.
- krycie
To co ma zakryć, w moim wypadku, to zakrywa wszystko. Korektor nie jest potrzebny. A dodam, że mam co zakrywać..
- trwałość
Wytrzymuje cały dzień na mojej twarzy.
- nie świece się
W strefie T mam cerę mieszaną, ale podkład ten i tak daje radę! :)

Nie będę teraz wchodzić dokładnie w szczegóły, czy faktycznie leczy on stany zapalne itd. O tym wypowiem się już w recenzji późniejszej. Kiedy będę miała z nim do czynienia o wiele dłużej i z pewnością lepiej będę go aplikować. Na razie jest to jedynie tydzień codziennego używania.



Do jego aplikacji używam zwykłego pędzla. Jednak o tym wszystkim w następnym poście, który będzie na pewno o wiele obszerniejszy.

Miałyście ten podkład? Co sądzicie? :)


14 komentarzy:

  1. Fajnie, że na razie jesyeś z minerałów zadowolona :) baw się dobrze! To jedyna taka impreza i przez wiele lat się ją pamięta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już na jednej byłam, ale to nie była moja i wiadomo, to co innego bawić się wśród swoich :)

      Usuń
  2. Planuję zacząć używać minerałów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam nić mineralnego, ale chciałabym :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś używałam próbki podkładów mineralnych z Lily Lolo i byłam zadowolona :) Jak zużyję swoje podkładowe zapasy to chyba zdecyduję się na podkład mineralny. Udanej zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie mogę przekonać się do podkładow w takiej formie. Szkoda. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przekonał fakt, że nie zapycha :) i jest taki naturalny

      Usuń
  6. no to oby zachwyt był do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie widziałam tego podkładu.
    Miłej zabawy !
    Pozdrawiam,
    (Mój blog)- klik!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle dobrego naczytalam sie o tym pudrze, ze sama mam na niego ochote :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałabym kiedys wypróbować:) studniówke miałam w 2005:D

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe czy ten by mnie też tak zadowolił jak Rhea <3

    OdpowiedzUsuń
  11. nie używałam, ale cieszę się, że Tobie odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i dodanie do obserwowanych. Odwdzięczę się tym samym :)