sobota, 21 lutego 2015

Lavera- samoopalacz do ciała.


Lavera Mleczko samoopalające do ciała z bio-makadamią i bio-olejem słonecznikowym.


Powoli zbliża się do nas wiosna. Jest to moja ulubiona pora roku, nawet lato nie wygrywa z wiosną. Z racji tego przychodzę do Was z recenzją samoopalacza do ciała firmy Lavera, żeby szczególnie nogi na wiosnę prezentowały się świetnie :)




Od producenta: 
Balsam samoopalający, zapewniający równomierną i zdrową opaleniznę, bez względu na porę roku. Odpowiedni dla kobiet jak i dla mężczyzn. Naturalne substancje samoopalające na bazie cukru umożliwiają stosowanie go nawet przez osoby o wrażliwej skórze. Dzięki delikatnej konsystencji, łatwo rozprowadza się po skórze. Pielęgnacyjna formuła samoopalacza zawiera bio-oleje z makadamii i słonecznika, wzbogacone witaminami C i E, które nadają skórze zdrowy, promienny wygląd.


Pojemność: 150 ml


Skład INCI: Water (Aqua), Glycine Soja (Soybean) Oil*, Alcohol*, Dihydroxyacetone, Glycerin, Erythrulose, Myristyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Fragrance (Parfum)**, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Potassium Cetyl Phosphate, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**, Coumarin**, Eugenol**, Benzyl Benzoate**, Benzyl Alcohol**.
* składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych
** naturalne olejki eteryczne

http://www.lavera.com.pl/





Ode mnie:
Balsam stopniowo brązuje na ładny, ciepły odcień. Co dla mnie, takie stopniowe zmienianie kolorytu skóry jest jak najbardziej na plus. Nie lubię od razu mieć mocnego efektu. 

Dodatkowo balsam ma fantastyczny skład (umieściłam go powyżej). Świetnie nawilża i nie tworzy efektu "marchewki"- mam na myśli niezdrowej opalenizny, a co więcej pięknie pachnie. Zapach ten utrzymuje się na skórze dosyć długo. 


Trafił w pełni w moje gusta, a moje nogi, które jak dotąd trochę były przeze mnie zaniedbywane otrzymały sporą dawkę nawilżenia.


Po dwóch dniach używania balsamu lavera widziałam już satysfakcjonującą opaleniznę. Jednak oczywiście jest to indywidualna sprawa, bo u kogoś kto ma jaśniejszą cerę, to efekty mogą być wystarczające już pierwszego dnia.





Podsumowując: ocena 5/5

A Wy, przygotowujecie się jakoś do wiosny?

+ wiosną zacznę w końcu biegać, już nie mogę się doczekać :)



9 komentarzy:

  1. Fajny :) ja używam tego z Lirene :)
    też zacznę biegać wiosną, postanowione!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do brązowienia nóg na wiosnę polecam Ci też Sally Hansen rajstopy w sprayu lub samoopalacz w piance Vita Liberata, oba mam i spisują się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przydałby mi się za jakiś czas;)

    OdpowiedzUsuń
  4. moje przygotowanie do wiosny to treningi, a samoopalaczy nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja raczej nie używam takich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś używałam, ale teraz leniuszek się ze mnie zrobił i nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj ja nie używam takich rzeczy.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i dodanie do obserwowanych. Odwdzięczę się tym samym :)