Pomocy! Co tu wybrać..?

Pomocy! Co tu wybrać..?


Witajcie Kochane! 

Niedługo są moje urodziny i z tej okazji chcę zrobić sobie paczkę z kosmetykami Balea. Nie planuję wyjazdu za granicę, ale istnieje już wiele stron, które w swoim asortymencie posiadają tę firmę. Tutaj kieruję do Was moje pierwsze pytanie: Gdzie można kupić najtańsze i najlepsze jakościowo produkty Balea? Oczywiście mam na myśli w internecie.



Kolejne moje pytanie: Co najbardziej polecacie? Ja sama nie mam pojęcia co mam kupić, tyle tego wszystkiego jest. 

Liczę na Waszą pomoc! :*


Najlepsza drogeria internetowa? :)

Najlepsza drogeria internetowa? :)


Witajcie Kochane!

Dzisiaj chcę przedstawić Wam ciekawą drogerię internetową, na którą natknęłam się przypadkiem "buszując" po stronach internetowych, szukając nowych kosmetyków.

 Moją uwagę zwróciła na siebie drogeria: http://www.wispol.eu/  Zdziwiło mnie to, że nie dość, że mają naprawdę ogromny asortyment( w końcu kulminacja ulubionych kosmetyków w jednym sklepie), to jeszcze ceny ich są świetne! Co możecie znaleźć na tej stronie? Naprawdę sporo kosmetyków- do wyboru, do koloru, a dodatkowo teraz działa duża promocja na cały asortyment firmy IsaDora: 



Na stronie sklepu jest aż 13 różnych rubryk. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam mieć wszystko podane na tacy, usystematyzowane. Nie lubię znajdować się na stronie sklepu, który ma jeden wielki "misz-masz".  



Dodatkowo, co zdziwiło mnie na stronie sklepu to fakt, że obok kosmetyku znajduje się" negocjuj cenę". Pierwszy raz się z tym spotykam, że jakiś sklep wychodzi z taką alternatywą. Jak dla mnie super opcja :)

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie świetna drogeria. 



Bardzo tani i świetny lakier do paznokci? JEST!

Bardzo tani i świetny lakier do paznokci? JEST!


Ingrid Estetic

Świetny lakier, który kosztował mnie nieco ponad 3zł okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie spodziewałam się, że za tak niewielką cenę uzyskam tak świetny efekt. Jesteście ciekawe tego cudeńka? To zapraszam!





- kolor: Na zdjęciach może nie widać, ale jest to naprawdę piękna, ognista czerwień. Niestety nie potrafię konkretnie określić jego koloru. Oprócz pięknej barwy, lakier daje także niesamowity efekt błyszczącej płytki. Przypomina mi trochę efekt hybrydy.

- trwałość: Powalająca! Na moich paznokciach lakier wytrzymuje zazwyczaj maksymalnie pół dnia bez jakichkolwiek poprawek. Natomiast ten wytrzymuje dwa dni, jak narazie. Należą mu się za to wielkie brawa.

- krycie: Tutaj wisienka na torcie. Jedna warstwa z pewnością wystarczy na pokrycie nawet dwóch paznokci, a przynajmniej u mnie tak było.






Podsumowując: Jeżeli uda Wam się go gdzieś upolować, to nie zastanawiajcie się- bierzcie od razu. Jest z pewnością wart swojej( bardzo niskiej) ceny.





Shrekowa pomadka.

Shrekowa pomadka.


ChapStick balsam do ust.

Idzie do nas wiosna wielkimi krokami, ale to nie znaczy, że wolno nam zapominać o nawilżaniu ust! Właśnie dlatego dzisiaj przedstawię Wam mały skarb, który kosztuje niewiele, a naprawdę dobrze działa.



Możliwe, że pierwszy raz spotykacie się z tą zieloną pomadką. Ja wcześniej jej nie znałam, ale przy okazji zakupów na ezebra zauważyłam jej śmieszną cenę (lekko ponad 1.5zł) i postanowiłam ją kupić. Dodatkowo miała wysokie oceny, więc co mi szkodzi. Teraz już wiem, że przy okazji każdych zakupów tam, będę ją sobie zamawiać- zrobię zapasy :)

Od producenta: 
Leczniczy balsam do ust zapobiegający pękaniu i kojący podrażnienia. Smak jabłkowy, filtr SPF 15. Zapobiega ich pękaniu. Wspaniała formuła sprawia, że natychmiast koi skórę warg i łagodzi  podrażnienie. Dzięki potrójnej technologii nawilżania jest doskonały nawet dla najbardziej przesuszonych ust, a dodatkowy filtr SPF 15 chroni przed promieniowaniem słonecznym. Dla zdrowych nawilżonych ust o każdej porze roku zwłaszcza zimą. 





Ode mnie:
Jej kolorek jest zielony, trochę się zdziwiłam na początku, ale oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Poza tym pachnie pięknie jabłkiem. Jej konsystencja jest idealna, lekko kremowa, ale też nie pozostawia jakiegoś uciążliwego osadu. Teraz oczywiście najważniejsze: działanie. Tu też mistrzostwo. Najczęściej smaruję się nią na noc. Rano budzę się z idealnie nawilżonymi ustami :) A z tym nawet uwielbiany przez wielu Carmex u mnie się nie sprawdzał. Więc to raczej świadczy o tym, że działa cudownie.  




 Podsumowując: Pomadka naprawdę zasługuje na uwagę, niech nie zmyli Was jej niska cena. Tylko nie mam pojęcia gdzie można ją jeszcze zakupić oprócz sklepu internetowego ezebra. To jest niestety duży minus :(



Pyszna zupa z soczewicą.

Pyszna zupa z soczewicą.


Witajcie Kochani!

Dawno nie było żadnego wpisu kulinarnego, więc zdecydowanie czas na niego. Przedstawię Wam przepis na zupę z soczewicą, który jest bardzo prosty i sama go wymyśliłam. Mam nadzieję, że spodoba Wam się.

Ja przygotowuję zawsze bardzo gęstą zupę, ale oczywiście Wy możecie przygotować ją inaczej. Możecie kombinować jak chcecie :)

Potrzebne składniki:
- soczewica
- czosnek
- curry
- zioła prowansalskie
- puszka pomidorów krojonych w puszce



Najpierw zalewam soczewicę gorącą wodą i pozostawiam na chwilkę, aż napęcznieje lekko. Później gotuję pokrojone pomidory, dodając do nich soczewicę. Następnie gotuję przez ok. 20 minut na małym ogniu, dodając zioła prowansalskie, czosnek i curry.  I to tyle. Przepis jest bardzo prosty, a zupa naprawdę bardzo mi smakuje :)

Jeżeli macie pomysły, jak ją ulepszyć to oczywiście piszcie!




Nowa miłość od  MAYBELLINE.

Nowa miłość od MAYBELLINE.



MAYBELLINE KOREKTOR ANTI AGE EFFECT 20 NUDE! 



Od producenta: 
Korektor nadaje jedwabisty wygląd, twarz wygląda naturalnie, nie jest za bardzo zmatowiona ale nie świeci się nadmiernie. Zapewnia idealne krycie wszelkich zmarszczek oraz niedostatków urody. Formuła ze skoncentrowaną witaminą C wyraźnie zmniejsza ciemne plamy już w 4 tygodnie. Wygodny aplikator w postaci gąbki idealnie dopasowuje ilość podkładu do struktury skóry. Jest bardzo lekki i jedwabisty. Pozwala oddychać skórze oraz zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry.  

Ale obietnice, co? Oczywiście nie zauważyłam żadnego super efektu witaminy C, ale wypowiem się o kryciu, kolorze, trwałości tego korektora :)




Moja opinia: 
Już od dawna czaiłam się na niego. Miałam zakupić go dopiero po zużyciu mojego wcześniejszego ulubieńca, czyli korektora z Eveline. Jednak nie wytrzymałam i zakupiłam go wcześniej. Czy było warto? Tak! Zdecydowanie było. Zacznę od tego, ze korektor ma bardzo ładny, żółty kolor. Jak dla mnie idealnie, bo moja cera jest żółta, naprawdę żółta. Rozprowadza się go łatwo, szybko wysycha, a więc nie muszę czekać- jak w przypadku Eveline, aż wyschnie. Bardzo dobrze kryje, wytrzymuje ze mną cały dzień. 

Używam go głównie pod oczy, ale na niedoskonałości też się zdarza. W obu przypadkach jestem zadowolona z jego krycia.




Jedyny minus tego korektora to niehigieniczna gąbeczka, którą usunęłam. Jednak muszę przyznać, że dzięki temu, że nie ma gąbeczki, dostaję idealnie małą porcję korektora na palec. Naprawdę, świetnie się bez niej sprawuje! :)

Podsumowując: Polecam jak najbardziej, narazie mój ulubieniec! Dam Wam znać po zużyciu całego opakowania, jak sprawdza się w jego wypadku wydajność.



Czy mam większe oczka? :D

Czy mam większe oczka? :D


Witajcie Kochane!

Dzisiaj "pierwsze wrażenie" tuszu Big Eyes Maybelline, którego otrzymałam od http://kosmetyczka-inzynierki.blogspot.com/ u której się nie sprawdził. Dziękuję Kochana jeszcze raz za niego! :)





Od producenta:
Maskara posiada innowacyjne rozwiązanie jakim są 2 
niezależne szczoteczki: do górnych i do dolnych rzęs. Pozwala 
to na dotarcie do najdrobniejszych rzęs nawet w kącikach 
oczu. Teraz kobiety będą mogły intrygować spojrzeniem, a ich
 oczy będą wyglądały nawet na 2 razy większe! Wąska 
szczoteczka podkreśla i nadaje objętość nawet najkrótszym
 dolnym rzęsom, a szeroka szczoteczka unosi rzęsy do góry i 
nadaje im efekt wachlarza. 





Ode mnie:

Fajny jest pomysł z dwiema szczoteczkami. Często każda z nas ma dwa tusze, bo okazuje się, że idealnie komponują się ze sobą. Jednak czy tak też jest i w tym przypadku?


 No nie wiem, mam mieszane uczucia. Jeżeli chodzi o tą małą szczoteczkę( zdjęcie poniżej), to bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Pogrubia, wydłuża, nie skleja. Naprawdę bardzo fajny efekt można osiągnąć przy jej użyciu. Niestety ta druga, większa już tak nie zaplusowała u mnie. Skleja mi niemiłosiernie rzęsy, za dużo nabiera na raz. Przez to mam wrażenie krótszych rzęs. Wyglądają przy jej użyciu bardzo nieestetycznie..





Podsumowując: Moja ogólna ocena to 3+/5 Jednak jeżeli miałabym ocenić tylko tą małą szczoteczkę to 4+/5. 

Miałyście do czynienia z tą mascarą? Jak się u Was sprawdziła? :)



Recenzja "niszcz pryszcz". Czy uporał się z wypryskami?!

Recenzja "niszcz pryszcz". Czy uporał się z wypryskami?!


Witajcie Kochane!
Jakiś czas temu pokazywałam Wam krem "niszcz pryszcz"- na noc. Już ponad miesiąc mam z nim do czynienia, a więc mogę wydać wstępną recenzję. Możecie go znaleźć tutaj: KLIK

Od producenta:
Każdej nocy podczas snu krem

  • reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie

  •  zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników
  • hamuje rozwój bakterii

  • zapewnia odbudowanie naturalnej bariery hydrolipidowej

  • pobudza odnowę komórkową

  • pozostawia skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną.



Ode mnie: Na początku zacznę od określenia typu mojej cery. Jest ona mieszana, skłonna do trądziku. Liczyłam na to, ze krem złagodzi stany zapalne, oczyści moją cerę, a także zmniejszy ilość wyprysków. Jak sprawdził się?

 Faktycznie, oczyścił moją cerę, gdyż po ok. 3 tygodniach nie mam już grudek podskórnych i z tego efektu jestem zadowolona. Jednak niestety, ale nie spowodował, że wyprysków powstaje mniej. Jeżeli chodzi o złagodzenie stanów zapalnych, to działanie kremu oceniam jako średnie. Coś zauważyłam, jednak nie była to diametralna różnica. Krem naprawdę bardzo szybko się wchłania. Dzięki temu uwielbiam używać go jako bazy pod podkład. Właściwie, to dla mnie jest to krem bardziej na dzień, niż noc. Na noc potrzebuję bardziej treściwego kremu, z większym nawilżeniem. 

Podsumowując: Krem nie zachwycił mnie, jednak też nie określam go mianem bubla. Wiem, ze u niektórych dziewczyn zdziałał naprawdę cuda. Także polecam wypróbować, a może u Was efekt będzie powalający! Ja wciąż będę go używać, jednak chyba tylko na dzień- bo w tej roli .

Dziękuję bardzo firmie KosmetykiDLA za krem oraz bardzo miły kontakt. Jestem naprawdę wdzięczna. 


Lavera- samoopalacz do ciała.

Lavera- samoopalacz do ciała.


Lavera Mleczko samoopalające do ciała z bio-makadamią i bio-olejem słonecznikowym.


Powoli zbliża się do nas wiosna. Jest to moja ulubiona pora roku, nawet lato nie wygrywa z wiosną. Z racji tego przychodzę do Was z recenzją samoopalacza do ciała firmy Lavera, żeby szczególnie nogi na wiosnę prezentowały się świetnie :)




Od producenta: 
Balsam samoopalający, zapewniający równomierną i zdrową opaleniznę, bez względu na porę roku. Odpowiedni dla kobiet jak i dla mężczyzn. Naturalne substancje samoopalające na bazie cukru umożliwiają stosowanie go nawet przez osoby o wrażliwej skórze. Dzięki delikatnej konsystencji, łatwo rozprowadza się po skórze. Pielęgnacyjna formuła samoopalacza zawiera bio-oleje z makadamii i słonecznika, wzbogacone witaminami C i E, które nadają skórze zdrowy, promienny wygląd.


Pojemność: 150 ml


Skład INCI: Water (Aqua), Glycine Soja (Soybean) Oil*, Alcohol*, Dihydroxyacetone, Glycerin, Erythrulose, Myristyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Fragrance (Parfum)**, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Potassium Cetyl Phosphate, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Citronellol**, Citral**, Coumarin**, Eugenol**, Benzyl Benzoate**, Benzyl Alcohol**.
* składniki pochodzące z kontrolowanych upraw biologicznych
** naturalne olejki eteryczne

http://www.lavera.com.pl/





Ode mnie:
Balsam stopniowo brązuje na ładny, ciepły odcień. Co dla mnie, takie stopniowe zmienianie kolorytu skóry jest jak najbardziej na plus. Nie lubię od razu mieć mocnego efektu. 

Dodatkowo balsam ma fantastyczny skład (umieściłam go powyżej). Świetnie nawilża i nie tworzy efektu "marchewki"- mam na myśli niezdrowej opalenizny, a co więcej pięknie pachnie. Zapach ten utrzymuje się na skórze dosyć długo. 


Trafił w pełni w moje gusta, a moje nogi, które jak dotąd trochę były przeze mnie zaniedbywane otrzymały sporą dawkę nawilżenia.


Po dwóch dniach używania balsamu lavera widziałam już satysfakcjonującą opaleniznę. Jednak oczywiście jest to indywidualna sprawa, bo u kogoś kto ma jaśniejszą cerę, to efekty mogą być wystarczające już pierwszego dnia.





Podsumowując: ocena 5/5

A Wy, przygotowujecie się jakoś do wiosny?

+ wiosną zacznę w końcu biegać, już nie mogę się doczekać :)

Dziękuje firmie za możliwość przetestowania.



Popełniłam zakupy.

Popełniłam zakupy.


Witajcie Kochane!
Ostatnio zrobiłam małe zakupy w jednej z drogerii internetowych. Jeżeli jesteście ciekawe co zakupiłam, to zapraszam do postu.

1. GARNIER PŁYN MICELARNY 3 W 1 SKÓRA WRAŻLIWA

Mój ukochany płyn micelarny właśnie dosięgnął dna. Już niedługo zacznę kolejną(chyba 4) jego butelkę.

2. MAYBELLINE KOREKTOR ANTI AGE EFFECT 20 NUDE

Korektor, który już od dawna" chodził mi po głowie". Bardzo jestem ciekawa, jak będzie się sprawował. Czytałam o nim różne recenzje, także zobaczymy..


3.CHAPSTICK BALSAM DO UST ZAPOBIEGA PĘKANIU KOJACY


Podobno świetna pomadka, a kosztuje grosze. Zobaczymy :)

4. BOURJOIS PĘDZEL KABUKI DO PODKŁADÓW MINERALNYCH


Posiadam już podkład mineralny i pędzle, ale jestem ciekawa jak ten się sprawdzi. Może wiecie coś o nim?

5. SECHE VITE TOP COAT WYSUSZACZ I UTWARDZACZ


Wychwalany Seche Vite. Nie muszę chyba go przedstawiać.

Zdjęcia pochodzą ze sklepu internetowego ezebra.pl, ponieważ właśnie tam dokonałam zakupu ich. Oczywiście nie jest to post sponsorowany. 

Dajcie znać, jeżeli miałyście coś z tych rzeczy i jak się u Was one sprawdziły :)



Olej kokosowy nierafinowany.

Olej kokosowy nierafinowany.



Witajcie Kochane!

Zapewne już nie pierwszy raz spotykacie się z olejem kokosowym w strefie blogowej. Jak dla mnie i tak pisze się o nim wciąż za mało. Nie dość, że jest wydajny, pięknie pachnący, to jeszcze cudownie działający. Oczywiście jego zastosowanie jest świetne zarówno w kosmetologii, jak i kuchni. Czego chcieć więcej. Skradł moje serce już na dobre. To jest pewne. 



Jednak wiem, że znajdą się osoby, które kiedyś tam już słyszały o nim, ale dokładnie nie pamiętają co on daje. Właśnie dla takich "zielonych" przygotowałam ten post. Mam nadzieję, że przekonam te osoby, które jeszcze wahają się przed jego zakupem. Więc zaczynajmy! 

Trochę o jego właściwościach:
Około połowę zawartości takiego oleju kokosowego stanowi kwas laurynowy. Ma on silnie bakteriobójcze i wirusobójcze właściwości, niszczy drobnoustroje pokryte otoczką lipidową, wirus opryszczki, przeziębienia, a także bakteria Helicobacter pylori, wywołująca wrzody żołądka( drogadosiebie -zachęcam do przeczytania, jeżeli interesuje Was temat tej choroby) i nowotwory układu pokarmowego). Inaczej niż antybiotyki, które zabijają całą florę bakteryjną organizmu - w tym także tą dobroczynną - monolauryn atakuje tylko szkodliwe wirusy i bakterie.





W kosmetyce:
Wspomaga gojenie się ran, hamuje pojawianie się plam na skórze, działa łagodząco przy chorobach skóry (egzemy), spowalnia starzenie i opóźnia powstawanie zmarszczek, nawilża i wygładza skórę. Jako jedyny olej chroni włosy przed utratą protein, dzięki swej specyficznej budowie olej kokosowy jest w stanie wniknąć w strukturę włosa i dokładnie go nawilżyć, dzięki czemu włosy stają się miękkie, lśniące i mocne.
Stosowanie na skórę głowy wzmacnia cebulki, zapobiegając wypadaniu włosów. Zwiększa ukrwienie skóry i pomaga w walce z łupieżem. Można stosować jako maseczkę na całą długość włosów (a także skórę) przed myciem, lub nałożyć na same końcówki, aby zapobiec ich rozdwajaniu.




Teraz jak działa on u mnie w praktyce: 
Zacznę od tego, że co roku moje ręce są w opłakanym stanie, wciąż suche. Olej ten potrafi zdziałać cuda, działa jak opatrunek na moje wysuszone dłonie. Gdybym jeszcze regularniej używała oleju kokosowego zapewne problem suchych dłoni w ogóle nie dotyczyłby mnie. Tak więc jeżeli masz suche, odmrożone ręce: Polecam. Kolejną jego zaletą jest fakt, że stanowi idealne połączenie z płynem micelarnym do demakijażu oczu. Co więcej, dzięki takiej mieszance poprawia się kondycja rzęs. Uwielbiam stosować go również na włosy. Idealnie nawilża oraz wygładza je. Zwłaszcza końcówki, uwielbiają olej.

Jeżeli chodzi o smażenie to oczywiście, że na nim smażę, chociaż czasami jest mi go po prostu szkoda.. 

UWAGA! Pamiętajcie o tym, że olej nierafinowany jest zdecydowanie lepszy od rafinowanego. Jeżeli nie ma informacji na etykiecie odnośnie tego, to i tak z pewnością po otwarciu przekonacie się, czy jest on nierafinowany. Nierafinowany olej pachnie intensywnie kokosem :)

A teraz przyznajcie się:
ILE PĄCZKÓW ZJEDLIŚCIE?



Copyright © 2014 anieszkaw , Blogger