Przejdź do głównej zawartości

Skąd czerpię motywację do ćwiczeń?

Wraz z nowym rokiem każdemu zachciało się być "fit". Fajna sprawa, tylko szkoda trochę, że ulotna, a ludzie popadają ze skrajności w skrajność, zamiast znaleźć złoty środek. Przecież nie trzeba od razu być zawodowcem, mieć zgadzającą się w 100% michę i rzeźbę foczki w miesiąc. Jesteście ciekawi co ja o tym sądzę?

 Ja raczej podchodzę do tego, że po prostu stawiam na zdrowy rozsądek i zdrowie. Ćwiczę dla siebie, staram się unikać śmieciowego jedzenia, dla swojego organizmu. Nie staniecie się zdrowsi na pewno od biernego stylu życia. Więc dla mnie raczej oczywiste jest, że motywację należy znaleźć w samym sobie, bo ćwiczy się, odżywia zdrowo dla SIEBIE, nie dla rodziny, faceta, dziewczyny, czy kogoś innego jeszcze.. Chcecie wejść w słoneczne dni w przytupem? To zadbajcie o swoje zdrowie dzięki czemu z pewnością nabierzecie energii, nie tylko tej słonecznej :)
Jestem aktywną osobą już od dawna i szczerze powiedziawszy to nie wyobrażam sobie życia bez treningów i konkretnego zmęczenia się. Jest to sposób na oczyszczenie myśli, a dodatkowo po każdym, no dobrze prawie każdym treningu udziela się pozytywny humor. Lubię budować mięśnie, bo czuję się wtedy silniejsza, pewniejsza siebie. Treningi przede wszystkim budują charakter.


Co do trzymania diety.. to jest u mnie różnie, bo naprawdę bardzo lubię jeść. Jem zdrowo, ale nigdy nie liczyłam kalorii. Raczej obserwuję po czym czuję się po prostu dobrze, a mój organizm odżywiony.

Komentarze

  1. Zgadzam się z tobą w 100%. Nie do lata, a na lata. Bo bycie fit to styl życia a nie tylko chwilowe widzimisię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez tak uważam, ćwiczę dla siebie, żeby się rozruszać po 8 h siedzenia, odstresować i być zdrową.
    Pozdrawiam,
    Urban Vagabond

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny post. Ja staram się zmieniać swoje nawyki żywieniowe i wprowadzać aktywność :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, najważniejsze że unikasz śmieciowego jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zazwyczaj mam motywację do ćwiczeń przez jakiś czas, a później już jej nie mam. Ale mimo to nie jem śmieciowego jedzenia, więc i jem zdrowo :)
    Jeśli znajdziesz czas zapraszam do mnie :>
    Pozdrawiam ♥
    http://kinasses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi brakuje tej motywacji, z dietą staram się działać codziennie, ale ćwiczenia na razie odpuściłam, mam nadzieję że energia mi wróci, a zmęczenie odejdzie i będę miała ochotę znowu wskoczyć w sportowy strój. Na razie oddaję się długim spacerom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie u mnie łatwiej z ćwiczeniami niż z dietą :D

      Usuń
  7. Ja staram się powoli wdrażać zdrowe nawyki, ale nic za szybko i na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ຂໍຂອບໃຈທ່ານສໍາລັບການຂໍ້ມູນຂ່າວສານກ່ຽວກັບການສຸຂະພາບດີສະເຫມີ

    Obat Leukimia

    Obat Herbal Kista

    Zahra Herbal

    Obat Jantung Bocor

    Obat Penyubur Kandungan

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i dodanie do obserwowanych. Odwdzięczę się tym samym :)

Obserwatorzy

Popularne posty z tego bloga

Szczotka z Rossmanna, lepsza niż tangle teezer?!

"Dtangler" - szczotka z Rossmanna. Czy, aby tańszy zamiennik tangle teezer?
Miałam już dwie szczotki tangle teezer, standardową wersję oraz kompaktową. Z obu byłam zadowolona, jednak wciąż to nie było TO. Podczas, gdy większość zachwalała tangle teezery, ja odczuwałam niedosyt. Tak więc nieustannie poszukiwałam nowej szczotki. Już od dawna miałam ochotę wypróbować detangle, ale nie mogłam jej nigdzie znaleźć. Jakież było moje zdziwienie, kiedy dzień przed wyjazdem znalazłam tę o to szczotkę w Rossmannie! Od razu postanowiłam kupić, wypróbować i zdać Wam relacje.








Igiełki nie kłują, są elastyczne. Można wykonywać tą szczotką taki sam masaż jak tangle teezerem, tylko z tą różnicą, że dtangler posiada rączkę! Co dla mnie jest ogromnym plusem, który bardzo ułatwia rozczesywanie włosów.




Cena: 20zł, bez grosza :)

Porównanie tangle teezer, a dtangler: 
tangle teezer: +dobrze rozczesuje
+ wygładza
+ nie elektryzuje
+ posiada idealne igiełki
- niszczy końcówki
- wysoka cena

szczotka z Rossmann…

Kolejne rzęsy Aliexpress, czyli ja i moje uzależnienie rzęsowe! FALSE LASHES

Witajcie Kochani!
Ci, którzy już dłużej są ze mną na blogu zapewne się domyślają, że mam obsesję rzęsową. Owszem, mam i nie zamierzam nawet temu zaprzeczać! Zgadzam się z tym w 100%. Dla mnie rzęsy są ozdobą całej twarzy.. może przesadzam, ale no cóż. Pamiętajcie, pisze Wam to osoba z obsesją na ich punkcie :D  Jednak dłużej nie przedłużając przechodzę już do meritum posta.
Już raz pokazywałam Wam paczkę z Aliexpress, gdzie zamówiłam sobie pędzel. Dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam rzęsy, które zamówiłam również z tej stronki.
Zacznę od tego, jak prezentują się "na mnie":


Jednak jak widać po zdjęciu (lub może nie widać? :D ) nie przyklejam całego paska rzęs, a jedynie połowę. Taki efekt odpowiada mi najbardziej. Nie jest nachalny, jedynie optycznie powiększa mi oko. Może tylko czasami nakładam cały pasek, ale to raczej na jakieś większe wyjścia, a powyższy look jest moim codziennym.

Znajdują się na niezauważalnym na oku, bezbarwnym paseczku, są mięciutkie i na szczęście nie błys…

Ślimak, mały wybawca? Aliexpress w akcji.

KREM ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA Krem ten zamówiłam na chińskiej stronie, jaką jest aliexpress. Wielokrotnie już o niej pisałam na blogu, więc nie będę się rozwodzić dłużej nad tym co to za stronka i przejdę do konkretów. Ten mały bohater był przez wielu wychwalany na przeróżnych grupach aliexpressowiczow, w większości zbierając prawie same pozytywne opinie. Kosztuje naprawdę niewiele, bo około 6 zł. Stąd postanowiłam, że zaryzykuje i sprawdzę czy faktycznie jest taki dobry. Wiele od niego wymagałam, gdyż pamiętam, że mój wcześniejszy krem ze śluzem ślimaka sprawił, że moja cera była rozjaśniona, nawilżona, jędrna i ogólnie cały jej stan się poprawił. Poza tym, czytając same pozytywy.. też chciałam być zadowolona :)